niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział VIII

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- Dobrze.-Powiedziałam i ścisnęłam mocno dłoń John'a. Niepewnie wyszłam za chłopakiem na zewnątrz. Kiedy Klaus nas zobaczył, uśmiechnął się chytrze i wyciągnął papierosa. Wiedział, że nienawidzę dymu tytoniowego. Podeszliśmy bliżej.
-Widzę, że przyprowadziłaś ze sobą rycerzyka.-Powiedział, a John zrobił krok do przodu, ale go zatrzymałam.
- Czego chcesz?-Zapytałam.
- Porozmawiać na osobności.-powiedział i spojrzał na chłopaka. 
- Ona nigdzie..-Zaczął chłopak, a ja go uciszyłam.
- Dobrze.-Powiedziała i puściłam dłoń chłopaka. Odeszliśmy z dziesięć metrów. Klaus zbliżył się do mnie i wypuścił kłąb dymu prosto mi w twarz. Nachylił się nad moim uchem.
- Mam nadzieje, że pamiętasz tą wspaniałą noc z przed lat.-Szepnął, a mnie przeszedł dreszcz, ale zachowałam zimną krew.
- Oczywiście, że pamiętam i wiesz co? Opowiedziałam to paru osobom w niebieskich mundurach.-Powiedziałam, a on odsunął się od sunął się kawałem i spojrzał na mnie. 
- Nie zrobiłaś tego.-Powiedział, a w tym momencie usłyszałam syrenę policyjną.
- Zrobiłam i powiem, że już się Ciebie nie boje.-Powiedziałam, a on poczerwieniał na twarzy.
- Ty dziwko!-Wrzasnął i mnie spoliczkował. Odsunęłam się parę kroków i dotknęłam policzka,który pulsował jak szalony. John do nas podbiegł.

~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Podbiegłem do nich. Spojrzałem na Lenę, a potem na faceta. Policjanci go złapali i zabrali do wozu. Ja objąłem dziewczynę i pocałowałem w policzek. Uśmiechnęła się pod nosem. 
- Teraz nie będzie Cię prześladował - powiedziałem z uśmiechem na twarzy. 
- Tak. - odparła. 
Odwróciła się w moją stronę. Spojrzała mi w oczy. Poszliśmy do stajni. Stałem przed boksem Rossy, a Lena przed boksem Anioła. Pogłaskałem klacz po głowie. Po kilku minutach wyszedłem ze stajni. Lena jeszcze została na chwilę, a po chwili wyszła ze stajni. Poszliśmy na spacer...
***
Po kilku godzinach wróciliśmy do akademii. Poszliśmy po gorącą czekoladę, a potem poszliśmy z napojami do pokoju dziennego. 
- Będzie Ci już lepiej, jak przestanie tu przyjeżdżać. - powiedziałem.~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
-Na pewno.-Powiedziałam i upiłam łyk gorącej czekolady. Spojrzałam na kominek, który dawał przyjemne ciepło.
- Szczerze, czuje się jak w domu kiedy miała trzy lata, przed wypadkiem taty, kiedy tworzyliśmy szczęśliwą rodzinę.-Powiedziałam i utkwiłam wzrok w płomieniach. Po chwili się otrząsnęłam i upiłam łyk czekolady. Odstawiłam kubek i spojrzałam na John'a, który się zaśmiał. Obejrzałam się za siebie i nic nie zauważyłam, ale po chwili domyśliłam się o co chodzi.
- Mam wąsy prawda?-Zapytałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Pokiwałem głową. Nie wytrzymując tego wszystkiego zacząłem się jeszcze głośniej śmiać. Lena chciała to zetrzeć, ale złapałem ją za rękę.
- Zostaw to. - powiedziałem. 
- No, ale to tak głupio wygląda. - westchnęła.
Machnąłem ręką. Złapałem dziewczynę za podbródek i przyciągnąłem ją do siebie. Językiem przejechałem po wąsach które były nad ustami dziewczyny. Lecz po chwili wpiłem się w jej usta...
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
John zaczął mnie całować, a ja nie protestowałam. Całowaliśmy się do momentu, kiedy klamka drgnęła i drzwi zaczęły się otwierać. Odsunęliśmy się od siebie. Do pokoju weszła jakaś dziewczyna. Wzięłam kubek i wstałam.
- Chodź.-Szepnęłam, do chłopaka, który wziął kubek i poszedł za mną do pokoju. Weszliśmy do mojego pokoju i odstawiliśmy kubki na szafkę.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Uśmiechnąłem się do niej. Kubki stały na szafce a my usiedliśmy na łóżku. Przysunąłem się do niej. Patrzyliśmy sobie w oczy. Po chwili znowu zaczęliśmy się ze sobą całować. Lena usiadła na mnie okrakiem, a ja ją objąłem. Nie przerwaliśmy, tylko dalej się całowaliśmy. Jednak odsunęliśmy się od siebie. Dziewczyna usiadła obok mnie. Popatrzyłem na nią.~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- Wszystko w porządku?-Zapytał.
- Tak.-Powiedziałam szczerze, a on pocałował mnie. Kiedy skończył mnie całować, położyliśmy się na łóżku. Oparłam głowę o jego ramię i się do niego przytuliłam. 
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Dziewczyna położyła głowę na moim ramieniu i się do mnie przytuliła. Ja ją objąłem i pocałowałem w czoło...
***
Leżeliśmy tak z kilka godzin. Nawet nie zorientowałem się że dziewczyna usnęła. W końcu się obudziła. Popatrzyłem na nią.
- Jak się spało? - spytałem.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- Fantastycznie.-Powiedziałam. chłopak, wyjrzał przez okno.
- Jest ładna pogoda. Masz może ochotę na kolejną lekcje jazdy?-Zapytał.
- Chętnie. -Powiedziałam i się przeciągnęłam. 

~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Uśmiechnąłem się do niej. 
- To chodź. - powiedziałem.
Wyszliśmy z akademika, poszliśmy na parking. Najpierw wsiadła dziewczyna, a za nią ja. Odpaliła silnik i ruszyła z miejsca. Wyjechaliśmy na główną drogę. Nic nie jeździło więc mogła przyśpieszyć i to o wiele wiele bardziej. Jednak w pewnym momencie zobaczyłem, że na drogę wyjeżdża samochód. Dziewczyna od razu zaczęła się spinać. Położyłem ręce na kierownicy. Kilka metrów a samochód by w nas walnął. Lena zatrzymała się gdzieś na poboczu. Zsiadła z motoru, a ja od razu za nią. Podszedłem do niej. 
- Nie poddawaj się. - powiedziałem. 
Objąłem ją delikatnie w pasie i przyciągnąłem do siebie. Ona odwróciła się i spojrzała na mnie. 
- No, ale... 
- Nie ma żadnego "ale", nie możesz się poddawać. Wiem że ten samochód mógł w nas walnąć i wtedy wspomnienia Ci wracają. Spróbuj to zwalczyć. Wiem, łatwo mówić trudniej zrobić, ale dla chcącego nic trudnego. - powiedziałem.
Pocałowałem ją w czoło. Już po około 10 minutach Lena wsiadła na motor...
***
Jechaliśmy jeszcze jakiś czas, w końcu dziewczyna zatrzymała się gdzieś na polanie. Zsiedliśmy z motoru. Usiedliśmy na trawie, objąłem ją ramieniem, pocałowałem w czoło a ona się odwróciła w moją stronę i się do mnie przytuliła.

*****
Dziękujemy, za dotychczasowe komentarze i czekamy na kolejne.

sobota, 29 listopada 2014

Rozdział VII

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Poszliśmy na gorącą czekoladę. Z kubkami przeszliśmy do pokoju dziennego i usiedliśmy na kanapie przed kominkiem. Upiłam parę łyków czekolady i odstawiłam ją na ławę. Oparłam głowę o ramię chłopaka i zamknęłam oczy. Nie czułam się tak od wielu lat.
- Czuje się przy tobie taka... bezpieczna.-Powiedziałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Uśmiechnąłem się. 
- To chyba dobrze. - powiedziałem. 
Dziewczyna odsunęła się. Spojrzała na mnie. Przejechała dłonią po mojej twarzy. Uśmiechnęła się do mnie... 
***
Wypiliśmy gorącą czekoladę. Poszliśmy do dziewczyny pokoju. Siedzieliśmy tam z kilka godzin, rozmawiając.

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Siedzieliśmy w moim pokoju gadając. Poczułam wibracje i wyjęłam telefon. Odebrałam SMS-a i zaczęłam go czytać . "Wiem już gdzie jesteś pasierbico. Ciotka nie umie trzymać języka za zębami. Dokończymy coś co się dawno zaczęło."Przeczytałam i jeszcze przez chwilę wpatrywałam się w ekran.
- Wszystko okay?-Zapytał John, a ja się otrząsnęłam i zebrałam się na uśmiech.
- Tak, jest dobrze.-Powiedziałam i odłożyłam komórkę.
- Zbladłaś jak go przeczytałaś.
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku.- Skłamałam, ale nie chce nikogo pakować w moje kłopoty muszę sobie z nimi sama poradzić.

~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na Lenę, wiedziałem że coś kręci. Lecz nie chciałem się wtrącać w nie swoje sprawy. 
- No niech Ci będzie. - powiedziałem.
Rozmawialiśmy jeszcze kilka minut, po czym wyszliśmy z pokoju. Poszliśmy na spacer...
***
Po kilku godzinnym spacerze wracaliśmy do akademika. Niestety przeczuwałem, że coś się wydarzy. Przy akademiku zobaczyłem jakiegoś faceta. Stał i patrzył na Lenę. Zatrzymałem się, a po chwili złapałem za rękę dziewczynę.
- Kto to jest? - zapytałem.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Spojrzałam w kierunku, gdzie patrzył chłopak. Na podjeździe stał samochód Klaus'a i on sam oparty o niego. Zmienił się przez te parę lat. Jego włosy posiwiały, ale ślady po ćpaniu i nocnych rundkach zostały. Nie spodziewałam się że przyjedzie tak szybko.
- Wytłumaczę Ci wszystko później. Proszę ukryj mnie gdziekolwiek. -Powiedziałam i spojrzałam błagalnie na John'a
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Pokiwałem głową. Podałem jej rękę, od razu ją złapała. Zaciągnąłem ją tam gdzie lubiłem. Czyli podeszliśmy do motoru. Wsiadła, a ja podałem jej swoją bluzę. Założyła ją i kaptur narzuciła na głowę. Ja wsiadłem, odpaliłem motor i ruszyłem z miejsca... Dziewczyna objęła mnie i się przytuliła. 
***
Dojechaliśmy do klubu. Nie było żadnej imprezy. Zatrzymałem się. 
- Po co tu przyjechaliśmy? - zapytała.
- Na chwilę.. - odparłem.
Po chwili zawróciłem i wróciłem do akademika. Zsiedliśmy z motoru. Poszliśmy do stajni. 
- Właź do boksu Diabella... - powiedziałem.
- Ale... 
- Żadnego "ale". - rzekłem.
Dziewczyna weszła. A po chwili ja wszedłem za nią. Usiadła skulona pod miską z wodą...
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Przesiedzieliśmy tam pewien czas w ciszy. John wstał i wyszedł z boksu. Gestem dłoni zasygnalizował, żebym została tam gdzie jestem. Chłopak, wrócił po paru minutach.
- Jego samochód nadal tam stoi. Nie mamy jak wyjść ze stajni nie zauważeni, ale przeniesiemy się w inne miejsce.-Powiedział cicho, a ja wstałam i poszłam za chłopakiem. Weszliśmy na strych stajni, gdzie była słoma. Usiedliśmy na przeciwko siebie.
- A więc kto to jest?-Zapytał John.
- To mój ojczym.
- Czego on od ciebie chce?
- Lepiej opowiem ci to od początku wtedy powinieneś zrozumieć.
- No najlepiej od początku.-Powiedział.
- A więc tak, od początku miałam przesrane życie. Kiedy miałam trzy lata zmarł mój ojciec. Matka szybko się otrząsnęła i już rok po śmierci taty poślubiła Klaus'a. Zamieszaliśmy na wsi i wtedy mama kupiła parę koni. Na jedenaste urodziny w stajni urodził się źrebak- Pustynny Anioł, z którym łączy mnie silna więź. W tym samym roku urodziła mi się siostra. Matka i ona zmarły rok później, bo jak się okazało obie miały białaczkę. Ojczym zaczął pić i wracać późno do domu. Zajmowałam się domem i gospodarstwem. Nikogo w szkole nie interesowało, kiedy poszłam z siniakami lub podbitym okiem do szkoły. Kiedy miałam piętnaście lat Klaus wpadł do domu i wywlókł mnie za włosy do stajni. Zaczął mnie bić, uderzać czymś, a kiedy byłam pół przytomna.... zgwałcił mnie. I zostawił taką bezwładną w stajni. Kiedy się ocknęłam w nocy. Wstałam jakimś cudem i wsiadłam na Anioła. Wjechałam w las i kierowałam się ścieżką do domu ciotki, która mieszkała parę kilometrów od nas. U niej doszłam do siebie, ale i ona traktowała mnie jak śmiecia. Resztę już znasz.-Powiedziałam, a na końcu popłynęły mi łzy. -Czemu do cholery muszę mieć takie popieprzone życie?!?!-Pomyślałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na dziewczynę. Przysunąłem się do niej. Objąłem ją i przytuliłem do siebie. Ona położyła ręce na moim brzuchu i podniosła głowę do góry, po czym mocniej się we mnie wtuliła. Przejechałem kilka razy dłonią po jej plecach. 
- Już spokojnie. - powiedziałem. 
Odsunąłem ją lekko od siebie. Pocałowałem ją delikatnie w czoło i wstałem. Podałem jej rękę. 
- Chodź. Przy mnie nic Ci nie zrobi. - rzekłem.
- On jest do wszystkiego zdolny. - odparła szeptem.
Złapała mnie za rękę. Zeszliśmy ze strychu stajni. Szliśmy do wyjścia ze stajni. Lecz przy samym wyjściu dziewczyna się zatrzymała. Patrzyła na mnie. Widziałem w jej oczach strach. Podszedłem do niej. Popatrzyłem na nią. Przejechałem delikatnie ręką po jej policzku. Uśmiechnąłem się, a Lena odwzajemniła uśmiech. Podeszliśmy do wyjścia. Puściłem ją, a sam wyszedłem. Spojrzałem na faceta. 
- Co pan tu robi? - zapytałem patrząc na niego.
- Nie powinno Ciebie to obchodzić. - odparł.
Nie wytrzymując tego już miałem ochotę mu przyjebać w ryj, ale musiałem się powstrzymać. 
- Niech pan odjedzie. Jutro też jest dzień. Żegnam. - powiedziałem oschle.
Facet na mnie spojrzał. Wsiadł do auta i odjechał z piskiem opon. Wszedłem do stajni. 
- Chodź, pojechał. - powiedziałem.
Podałem jej rękę. Złapała za nią. Uśmiechnąłem się.
- Nie przejmuj się nim, nic Ci nie zrobi. - rzekłem.
- Nie wiem... - odparła.
Poszliśmy do akademika. Poszedłem z nią do jej pokoju. Lena poszła wziąć kąpiel, a gdy wróciła położyła się na łóżku. 
- John... Zostaniesz na noc? - zapytała.
- No dobra. - odparłem. - Tylko pójdę do siebie, umyje się i wrócę. 
Pokiwała głową. Wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do siebie. Umyłem ciało, potem włosy. Wyszedłem z wanny, wytarłem ciało i włosy, po czym ubrałem bokserki, luźną koszulkę i krótkie spodenki. Wziąłem telefon i poszedłem do pokoju Leny. Zapukałem, a po chwili wszedłem.
- Cześć. - powiedziałem. 
Dziewczyna na mnie spojrzała, uśmiechnęła się.
- Hej. - odparła.
Położyłem się koło niej. Dziewczyna obróciła się w moją stronę. Ja ją objąłem i pocałowałem w czoło.

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Przy nim czułam się taka bezpieczna, ale jednak myśli cały czas krążyły wokół Klaus'a.
- Co jeśli on wróci?-Zapytałam.
- Nie martw się.-Powiedział i pocałował mnie w czoło. Leżeliśmy w milczeniu.
- Dziękuję Ci.-Szepnęłam.
- Za co?
- Za to że jesteś.-Powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. 
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Popatrzyłem na nią. Posłałem jej uśmiech. Lena patrzyła mi jeszcze chwilę w oczy. Po jakimś czasie usnęła, a ja kilka minut po niej...
***
Obudziłem się następnego dnia. Lena jeszcze spała. Puściłem ją i rozciągnąłem się. Po chwili ona się obudziła. Popatrzyła na mnie. 
- Cześć. - powiedziałem.
- Hej. - odparła i ziewnęła. 
Wstałem, rozejrzałem się po pokoju. Nikogo nie było prócz nas. 
- Idę do siebie. 
- Nie idź. - powiedziała.
- Musze się ubrać, ale zaraz przyjdę. 
Ona westchnęła i pokiwała głową. Wyszedłem i pobiegłem do siebie. 
***
Ubrałem czyste ciuchy, poszedłem do Leny. Gdy wszedłem ona się czesała. 
- Jestem. - powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi. 
Dziewczyna spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się. Jednak uśmiech szybko zniknął. Usłyszeliśmy jak ktoś wjeżdża na parking. Od razu wybiegliśmy z akademika. Zobaczyliśmy Klaus'a. Dziewczyna wbiegła do akademika, ja wbiegłem tuż za nią.
- Ja tam nie wyjdę. - powiedziała niemal szeptem. 
Złapałem ją za rękę, delikatnie przejechałem dłonią po jej twarzy. 
- Spokojnie, chodź ze mną. - powiedziałem.
Chciałem aby się go nie bała. Ale nie wiedziałem czy to się uda. 
- Wyjdziesz ze mną? Jak nie to okey, bo ja nie chcę Ciebie do tego zmuszać. - powiedziałem.
*****
Ludzie, czekamy na wasze komentarze.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 28 listopada 2014

Rozdział VI

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- Chętnie.-Powiedziałam.
- To o wpół do ósmej przy bramie.-Powiedział, a ja spojrzałam na zegarek. Była osiemnasta trzydzieści.

- Dobra, do zobaczenia za dwie godziny.-Powiedziałam i wyszłam ze stołówki. Poszłam do pokoju i otworzyłam walizkę. Wygrzebałam z niej czarne rurki i granatową przewiewną bluzkę. Wzięłam prysznic i założyłam wcześniej wybrane ciuchy. Wysuszyłam włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż. Założyłam buty na obcasie i wzięłam torebkę. Wyszłam z pokoju i poszłam pod bramę.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Poszedłem do swojego pokoju. Wziąłem prysznic. Ubrałem luźne ciuchy, włosy na żel. Siedziałem i czekałem na tą godzinę. W końcu wybiła.
Poszedłem pod bramę. Zobaczyłem że stoi tam Lena. Podszedłem do niej. Uśmiechnąłem się.
- No cześć. To jedziemy? - zapytałem.
- Jasne. Ale taksówką?
- Nie. Motorem. - uśmiechnąłem się.
Wsiedliśmy na motor. Odpaliłem silnik. Oczywiście tym razem ja kierowałem.

Dojechaliśmy po kilku minutach. Zsiedliśmy z motoru. Muzyka dudniła już przed samym klubem. Weszliśmy do środka i poszliśmy do baru. Zamówiliśmy drinki. Zabraliśmy je i poszliśmy na kanapy. Usiedliśmy. Wzięliśmy kilka łyków, po czym poszliśmy na parkiet.


~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Tańczyliśmy w tłumie ludzi przepychających się na parkiecie. Po paru tańcach wróciliśmy do stolika się napić. Odpoczęliśmy chwile i znów wróciliśmy na parkiet. Przez następne cztery godziny był ten sam ciąg: taniec, drink i powrót na parkiet. W końcu koło północy wyszliśmy z klubu. Wsiedliśmy na motor. John wyjechał na główną drogę. Mocno szarżował, kiedy z za zakrętu wyłonił się samochód, który miał wyłączone światła. Kiedy go już zauważyliśmy zapalił światła, które nas oślepiły. Na szczęście John w ostatnim momencie go ominął. To samo wspomnienie motor, światło, ale inne zakończenie.
- Zatrzymaj się proszę!-Wrzasnęłam, w nadziei, że uda mi się przekrzyczeć wiatr. I się udało chłopak, zaraz zatrzymał się na poboczu. Przełożyłam zręcznie nogę na motorem i zsiadłam z niego. Zdjęłam kask i odłożyłam na siedzenie. Usiadłam pod drzewem i ukryłam twarz w dłoniach. Po chwili wstałam.
- Jedź do akademii.-Powiedziałam i zaczęłam zdejmować szpilki.
- A co z tobą?- Zapytał John wcześniej zdejmując kask.

- Muszę ochłonąć, dłuższy spacer dobrze mi zrobi.-Powiedziałam.


~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na Lenę.
- Ty se jaja robisz. - powiedziałem.
- Nie. Jedź... - rzekła.
Zsiadłem z motoru.
- Nie ma mowy abym Ciebie zostawił tutaj. 
Ona przytaknęła głową. Pchałem motor, zastanawiałem się co się stało że tak nagle zareagowała. 
Westchnąłem...
***
Minęła z godzina, może dwie. Nie wiem, straciłem rachubę czasu. Doszliśmy do akademika. Postawiłem motor. Lena poszła do swojego pokoju, a ja do swojego. Wziąłem krótką kąpiel. Po czym wróciłem do pokoju, położyłem się na łóżku. Usnąć nie mogłem. Więc wyjąłem telefon. Wszedłem na Facebooka. Oczywiście kto mógł siedzieć? Moja kochana kuzynka Julie. Pisaliśmy ze sobą kilka godzin. Jakoś nad ranem poszedłem spać. Myślałem że sobie pośpię do 14 ale niestety nie...
***
Jakoś o 10 ktoś pukał do moich drzwi. Ledwo żywy wstałem i podszedłem otworzyć drzwi. Zobaczyłem Lenę. Przetarłem oczy, aby się upewnić czy to ona. 
- Jezu dziewczyno co ty tu robisz? - zapytałem śpiącym głosem.
- Przyszłam. - odparła z uśmiechem. 
Podrapałem się po karku. Wpuściłem ją do pokoju. Ona usiadła na moim łóżku.
- Sorry, że widzisz mnie takiego zamulonego i w ogóle tak ubranego. - rzekłem.
Poszedłem do łazienki, wziąłem krótki prysznic. Wytarłem ciało, ubrałem czyste ciuchy i wróciłem do pokoju.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~

Wróciłam do pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się do łózka, ale tylko kiedy udało mi się zasnąć cały czas pojawiał się ten sam koszmar. 
***
Wracaliśmy z Aleksem do domu nocą. Mieliśmy minąć puste skrzyżowanie. Było dla nas zielone światło. Nic nie było widać, kiedy się do niego zbliżaliśmy. Nagle pojawiło się światło, i na skrzyżowanie wjechał zielony Mercedes, który uderzył w motor Aleksa, a potem w mój, ale mnie obróciło o sto osiemdziesiąt stopni i upadłam na ziemie tracąc przytomność. Obudziłam się dopiero kiedy sanitariusze wnosili mnie do karetki. Obok niej zauważyłam czarny worek, który leżał dosłownie dwa metry od zielonego suzuki Aleksa. 
***
Obudziłam się cała zlana potem. Miałam przyśpieszony oddech i przez pewien czas nie mogłam się uspokoić. W końcu koło trzeciej zasnęłam, ale cały czas widziałam urywki tego samego snu. Wstałam koło dziewiątej i wzięłam zimny prysznic. Ubrałam się i postanowiłam iść do John'a. Zapukałam do drzwi i po chwili otworzył mi zaspany chłopak. Pierwsze co zrobił to przetarł oczy, żeby upewnić się czy ja to ja. Zaprosił mnie do środka, a sam skoczył wziąć prysznic. Kiedy wrócił usiadł obok mnie.
- Przepraszam, cie za wczoraj. Od pół roku mam koszmary i po prostu te wczorajsza sytuacja była, taka podobna do tamtej i po prostu to był przypływ emocji. Przeprasza.-Powiedziałam i oparłam głowę, na dłoniach, a łokcie na kolanach.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~

Spojrzałem na dziewczynę. 
- Ok. Spokojnie to nic takiego. - powiedziałem. 
Lena siedziała. W końcu westchnęła. Usiadła normalnie, popatrzyła na mnie.
- No skoro tak mówisz... - rzekła.
Uśmiechnęła się do mnie. 
- To co idziemy do stajni? - zapytałem.
- Tak.
Wyszliśmy z pokoju. Poszliśmy do stajni. Rossa cały czas nerwowo chodziła w miejscu. Postanowiłem, że dzisiaj na niej pojeżdżę a Diabello sobie odpocznie. Podszedłem do boksu Diabella. Pogłaskałem go po głowie. Po czym poszedłem po siodło, ogłowie i ochraniacze. Wszedłem do boksu klaczy. Osiodłałem ją i wyprowadziłem z boksu. Wyszedłem z nią na halę. Po kilku minutach przyszła Lena ze swoim koniem. Wsiadłem na Rossę. Wiedziałem, że rzadko na niej jeździli więc trzeba z nią zacząć od początku... Na lonży ją już puszczałem, to teraz tylko trzeba na niej pojeździć. Mam nadzieję, że się przyzwyczai do siodła. 
***
Jeździliśmy na swoich wierzchowcach z 2 godziny. Rossa była spokojna, nie stawała dęba, ani nic w tym stylu. Zsiadłem z niej i zaprowadziłem do stajni. Wprowadziłem ją do boksu. Zdjąłem siodło, ogłowie i ochraniacze. Wyszedłem z boksu i zamknąłem go. Odniosłem na miejsce sprzęt i oczywiście umyłem wędzidło. Lena przyszła po jakichś 30 minutach. Wprowadziła ogiera do bosku, rozsiodłała go, wyszła, zamknęła boks, umyła wędzidło i wszystko odniosła na miejsce. Ja czekałem koło boksu Rossy.
- To co teraz? - zapytała.
- Nie wiem. Spacer?

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- Dobrze.-Powiedziałam i wyszliśmy, ze stajni. Skierowaliśmy się w stronę bramy wychodzącej na pola. Wyszliśmy na otwartą przestrzeń. Śnieg skrzypiał przy każdym kroku. Po pewnym czasie doszliśmy do pokrytej szronem płaczącej wierzby. Widok był niesamowity. Usiedliśmy na ławce, która była oczyszczona ze śniegu. Oparłam głowę o ramie chłopaka. Przez chwile siedzieliśmy w ciszy, a potem zaczęliśmy rozmawiać, o wszystkim, a jednocześnie o niczym. Kiedy się już bardziej schłodziło i zaczął wiać zimny wiatr, postanowiliśmy się zbierać. Wstaliśmy i wychodząc spod gałązek wierzby skierowaliśmy się na ścieżkę do akademii. Kiedy wiatr mocniej zawiał zadrżałam z zimna. Przyłożyłam ręce do ust i wypuściłam ciepłą parę, a potem potarłam dłonie, żeby się rozgrzały.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Wiosna jeszcze jej nie widzę. Mam nadzieję że jak najszybciej przyjdzie.Wróciliśmy do akademii. Oczywiście zaciągnąłem Lenę na gorącą czekoladę. Wypiliśmy gorący napój po czym poszliśmy do dziewczyny pokoju. Siedzieliśmy na jej łóżku. 
- To co chcesz robić? - zapytałem.
- Nie wiem. - odparła.
- Może obejrzymy jakiś film? - zaproponowałem.
Ona uśmiechnęła się. 
- No spoko. - odparła. 
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Dziewczyna wzięła laptopa i zaczęliśmy szukać jakiegoś filmu...


~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
-Może jakiś horror?-Zapytałam.
- Dobra.-Powiedział i zaczęliśmy przeszukiwać listę filmów. W końcu znaleźliśmy jakiś odpowiedni horror. Podłączyłam laptopa pod telewizor. Zgasiłam światło, włączyłam film i położyłam się obok John'a. 
***
- Czy za każdym razem, ktoś musi schodzić do piwnicy? To jest takie przewidywalne.-Powiedział, obserwując jak główna bohaterka wchodzi do ciemnego pomieszczenia.
- Jest dopiero czterdziesta minuta filmu więc chyba jej jeszcze nie zabiją.-Powiedział chłopak, a ja oparłam głowę na jego barku. Byłam bardzo zmęczona, przez nieprzespane noce, więc musiałam usnąć w trakcie filmu. 
***
Zielone suzuki Aleks'a, białe światło, nicość, czarny worek, syrena karetki i znów ten sam kremowy sufit co zawsze. Poczułam, że ktoś gładzi mnie po włosach, odwróciłam głowę w tamtą stronę i zobaczyłam John'a.
- Hej. Wszystko okay? Krzyczałaś przez sen.-Powiedział.
- Znów ten sam koszmar. Przynajmniej straszniejszy od tego filmu.-Powiedziałam i spróbowałam się uśmiechnąć co wyszła nienaturalnie.
- Właśnie wychodziłem, kiedy zaczęłaś się szamotać w łóżku.
- John miałabym do ciebie prośbę.
- Jaką?
- Mógłbyś ze mną zostać?-Zapytałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na Lenę. 
- No dobra... - odparłem. 
Leżeliśmy na łóżku jeszcze jakiś czas, rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim a zarazem o niczym. W końcu dziewczyna usnęła, a ja kilka minut po niej...
***
Obudziłem się następnego dnia. Lena jeszcze spała, więc wstałem. Podszedłem do drzwi. Chciałem wyjść z pokoju, ale właśnie dziewczyna się obudziła. Rozciągnęła się i na mnie spojrzała.
- O hej. Gdzie idziesz? - zapytała.
- Tak idę się ogarnąć, nie długo przyjdę. - powiedziałem.
Otworzyłem drzwi i wyszedłem z pokoju. Zamknąłem za sobą i od razu pobiegłem do siebie. Wszedłem do pokoju, wyjąłem z szafki czyste ciuchy i poszedłem do łazienki. Wziąłem krótką kąpiel po czym ubrałem czyste ciuchy i wyszedłem z łazienki. 
W pokoju siedziałem z godzinę na poszukiwaniu telefonu, w końcu go znalazłem. Poszedłem do Leny. Zapukałem do drzwi a po chwili usłyszałem że mogę wejść i to zrobiłem. 
- Sorry, że tak długo ale szukałem telefon. - powiedziałem i go schowałem.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~

Przeleżałam w łóżku jeszcze ze dwadzieścia minut, a potem poszłam pod prysznic. Umyłam się i ubrałam czyste ciuchy. Wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Po dłuższej chwili do pokoju wszedł John i usprawiedliwił się szukaniem telefonu. Chłopak usiadł obok mnie.
- Masz coś zaplanowanego na dziś?-Zapytał.
- Miałam zamiar poskakać dziś trochę z Aniołem.-Powiedziałam.
- Czyli w takim razie idziemy na śniadanie, a potem do stajni.-Powiedział wstając z łóżka. Wstałam i w ślad za chłopakiem wyszłam z pokoju. Dotarliśmy na stołówkę i zjedliśmy kanapki. Kiedy skończyliśmy, oboje poszliśmy się przebrać w strój jeździecki. Wróciłam do pokoju. Założyłam kremowe bryczesy, granatową bluzkę, sztyblety, rękawiczki i opatuliłam się ciepłą bluzą. Wzięłam kask i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju John'a. Miałam właśnie zapukać, kiedy drzwi się otworzyły i wyszedł z nich chłopak. Skierowaliśmy się do stajni. Kiedy przechodziliśmy przez dziedziniec zauważyłam, że czarne chmury zebrały się na niebie. 
***
Wsiadłam na Anioła i zaczęłam z nim stępować. Chwilę później dołączył do nas John z Rossą. Przeszłam do kłusa, zrobiłam serpentynę i parę ósemek. Zagalopowałam w narożniku i przejechałam przez cavaletkę. Najechałam na siedemdziesięciocentymetrową okser, a potem na kopertę, tej samej wysokości. po czystym przejechaniu tego dwa raz zeszłam z ogiera. 
- Skaczesz?-Zapytałam John'a.
- Może coś wyższego. -Powiedział, a ja podeszłam do przeszkody i podwyższyłam jedną do metra, a drugą do dziewięćdziesięciu centymetrów. Ustawiłam jeszcze szereg o wysokości metr dwadzieścia. Wsiadłam z powrotem na ogiera i zagalopowałam. Przejechałam dwa kółka i najechałam na przeszkodę. Najpierw koperta, okser, a na końcu szereg. Czysty przejazd z małym zawahaniem przed szeregiem, ale cóż każdemu może się zdarzyć. 
- Teraz twoja kolej.-Powiedziała, a John kiwnął głową. Zagalopował i najechał na przeszkody. Każdą przeskoczył czysto i z dużym zapasem.
- To co na dzisiaj koniec?-Zapytał chłopak, kiedy podjechał do mnie po zakończonym przejeździe.
- Robi się ciemno, bo idzie chyba burza, więc skocze sobie ostatni raz i go rozstępuje.- Powiedziałam i poklepałam ogiera po szyi. Za kłusowałam i zagalopowałam w narożniku. Nakierowałam Anioła prosto na kopertę, którą przeskoczyliśmy czysto i z dużym zapasem. Zebrałam wodzę i poprowadziłam go do okser, która była też czysto przeskoczona. Skręciłam w prawo i nakierowałam ogiera na szereg. Zebrałam mocniej wodzę i przytrzymałam go. Pierwszy skok, drugi. Wymierzone wybicie i lot nad przeszkodą, kiedy bardzo blisko hali uderzył piorun. Po budynku rozniósł się snop światła, w którym zauważyłam biel oczu Anioła.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Zsiadłem z Rossy i w pewnym momencie trzasnął piorun. Klacz zaczęła wierzgać. Jednak to było chwilowe. Uspokoiła się. Pogłaskałem ją po głowie. 
- Ja już idę do stajni, bo jak drugi raz trzaśnie piorun to nie wiem co ona zrobi. - powiedziałem.
Lena przytaknęła głową. Poszedłem do stajni, wprowadziłem ją do boksu. Zdjąłem siodło i ogłowie. Wyszedłem z boksu, zamknąłem go. Umyłem wędzidło po czym odniosłem sprzęt na miejsce. Po kilku minutach usłyszałem tupot kopyt. Okazało się że Lena już wróciła...
***
Po wyjściu ze stajni, poszliśmy do akademika. Raczej biegliśmy bo zaczęło lać...

*****
Przepraszam was, za tą nieobecność, ale za to w nagrodę rozdział jest trzy razy dłuższy.  Skoro rozdział dodany to i liczymy na komentarze, które nas motywują. Przyjmiemy każdy komentarz dobry, albo zły i będziemy starały się poprawić to co będziemy mogły zrobić. 

sobota, 15 listopada 2014

Rozdział V

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- No dobra. Raz kozie śmierć.-Powiedziałam i przysunęłam się do przodu. John zaczął tłumaczyć mi co i jak. Zrozumiałam jak na razie, że pomiędzy jedynką, a dwójką jest luz, biegi zmieniam nogami, a rękoma dodaje gazu i takie tam.
- O Jezu prędzej porysuje Ci motor niż to zapamiętam.-Powiedziałam, a chłopak się lekko uśmiechnął.
- Już nie ma odwrotu.-Powiedział.

~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Dziewczyna na mnie spojrzała.
- No ok... Ale jak coś się stanie to twoja wina. - powiedziała.
- Ok. - odparłem.
Lena położyła ręce na kierownicy. Zagazowała kilka razy, położyłem swoje dłonie na jej dłoniach aby nabrała większej pewności...
Już po chwili ruszyliśmy. Na początku dziewczyna jechała powoli i oswajała sie... Jednak po kilku minutach zaczęła mocniej jechać.
*
Po około 20 minutach wróciliśmy do akademii. Zatrzymaliśmy się.
- I co strasznie było? - spytałem.

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- Nie aż tak bardzo.-Powiedziałam i zsiadłam z motoru. Ściągnęłam kask i podałam go chłopakowi. Uśmiechnęłam się i po chwili zaczęłam się śmiać.
- Wszystko okay?-Zapytał.
- Przyznam Ci się do czegoś. Umiem jeździć na motorze od trzech lat, ale rok temu miałam wypadek z moim przyjacielem. Jechaliśmy oddzielnie i jakiś pijany kierowca nie ustąpił nam pierwszeństwa. Aleks jechał bardziej z jego strony, więc jaka pierwszy uderzył. Ja wyszłam z tego tylko ze złamaną ręką, ale on tego nie przeżył. Od tamtego momentu bałam się, ale ostatni miesiąc chęć wrócenia na dwa kółka była silniejsza. Chciałam się nauczyć wszystkiego od początku, tak jakby tamten wypadek się nie zdarzył.- Powiedziałam, a po policzku popłynęła mi łza. "Bądź silna i nie płacz, za dużo łez wylałaś " pomyślałam i uśmiechnęłam się.

~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na dziewczynę.
- Rozumiem. - rzekłem.
Otarłem jej łzę. Schowałem kask, po czym zaciągnąłem dziewczynę do stołówki. Kupiliśmy gorącą czekoladę, nawet zimno nie było ale coś nas natchnęło.
Po wypiciu gorącej cieczy.
- Masz jakieś plany na wieczór? - zapytałem nagle.
Popatrzyła na mnie.
- Nie a co?
- Nic tak pytam. Bo idę do klubu, może byś się ze mną wybrała? - zapytałem.
*****
Liczymy na wasze komentarz. 

środa, 12 listopada 2014

Rozdział IV



~~~~~~~~LENA~~~~~~~~


- Wybieram drugą opcję.-Powiedziałam.
- Motorem?
-Tak. Wiesz nie każda dziewczyna nie umie jeździć na motorze.-Powiedziałam i zawróciłam ogiera.

~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~


 - Spoko. - odparłem.
Poszliśmy do stajni. Zaprowadziliśmy nasze konie do boksów. Rozsiodłaliśmy je, umyłem wędzidło. Odniosłem na miejsce, dziewczyna już wyszła ze stajni.
Zamknąłem boks i poszedłem za Leną.
- Czyli co jedziemy? - zapytałem.
Odpaliłem motor i ruszyłem...
Przytaknęła głową.
Podeszliśmy do mojego motoru. Wsiadłem pierwszy, potem Lena. Objęła mnie i lekko się do mnie przytuliła.

~~~~~~~~LENA~~~~~~~~

Wyjechaliśmy z akademii, na drogę prowadzącą do klubu. Jezdnia była zupełnie pusta, więc John dodał gazu. Uwielbiałam tą prędkość i wiatr we włosach. Od pewnego czasu zastanawiałam się nad nauką jazdy na motorze i chyba się przekonała. Z zamyślenia wyrwał mnie John, który zaczął skręcać w jakąś uliczkę.


~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~

Dojechaliśmy do klubu.
- Jesteśmy. - powiedziałem.
Wyłączyłem motor. Wyciągnąłem kluczyk i schowałem do kieszeni. Stanąłem koło motoru.
-Em.. Może pokażesz mi jeszcze jakieś miejsca? - zapytała.
Chyba nie chciała zsiadać, a raczej nie miała takiego zamiaru jak zauważyłem.
- Skoro chcesz. - powiedziałem.
Wsiadłem na motor, odpaliłem go i ruszyłem...
***
Nie wiem ile jeszcze jeździliśmy ale chyba długo. Jezdnia była pusta. W końcu się zatrzymałem gdzieś na poboczu.
- Czemu się zatrzymałeś? - zapytała.
- Chcesz się nauczyć jeździć? - odparłem pytaniem na jej pytanie.
*****
Dziękujemy za dotychczasowe komentarze i liczymy na kolejne. 

wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział III (Od John'a)

Spojrzałem na dziewczynę.
- No ok. - odparłem. - To może przejażdżka na naszych wierzchowcach?
Lena uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- No pewnie! 
Poszliśmy do stajni. Osiodłaliśmy nasze konie, po czym wyprowadziliśmy ze stajni.. Wsiedliśmy na nie przed stajnią. 
Objechaliśmy wszystkie tereny dookoła akademika. 
- Jest jeszcze taki klub, ale to dalej i byśmy musieli jechać autem albo motorem. - powiedziałem.


***
Czekamy na komentarze wasze aby mieć motywację. :)

Rozdział II (Od Leny)

Chłopak oprowadził mnie po całej akademii.
- Skoro pokazałeś mi już całą akademie to może pokażesz mi tereny otaczającą je jeśli nie masz nic przeciwko.-Powiedziałam mając nadzieje na pierwszą przejażdżkę w tym miejscu na grzbiecie Anioła, aż przeszedł mnie dreszczyk.

***
Czekamy na wasze komentarze do dalszej motywacji. 

poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział I (Od John'a)

Wróciłem z jazdy. Wszedłem do stajni z Diabellem. Zobaczyłem jakiegoś nowego konia, a przed nim stała dziewczyna która go głaskała. Zaprowadziłem Diabella do boksu. Zdjąłem siodło, ogłowie. Umyłem wędzidło, odniosłem wszystko na miejsce. Zamknąłem boks. Wyciągnąłem z 3 marchewki. Dałem ogierowi. Pogłaskałem go i podszedłem do bosku w którym była dziewczyna i dalej głaskała swego wierzchowca.
- Cześć. - powiedziałem.
Odwróciła się do mnie.
- O hej. - odparła.
- Jestem John. - przedstawiłem się.
- Lena. - odparła z uśmiechem na twarzy.
- Jesteś nowa? - spytałem.
Przytaknęła głową.
- Może oprowadzić Cię? - spytałem.
- No ok.
Lena wyszła z boksu, zamknęła go i wyszliśmy ze stajni...
*

Oprowadziłem dziewczynę po całym akademiku. Pokazałem piętro dziewczyn, chłopaków i ogółem. Powiedziałem w jakim pokoju mieszkam, a ona powiedziała mi gdzie teraz będzie mieszkała.
*****
Czekamy na komentarze, które zmotywują nas do pisania. Przyjmiemy każdą krytykę, ale czekamy też na jakąś maciupką pochwałę.

Kochani,
Bardzo się cieszymy, że tu jesteście i poświęcacie swój cenny czas na czytanie naszych (po)tworów. Pierwszy rozdział pojawi się dosłownie zaraz.

Pozdrawiamy
Ola i Wika