~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- Chętnie.-Powiedziałam.
- To o wpół do ósmej przy bramie.-Powiedział, a ja
spojrzałam na zegarek. Była osiemnasta trzydzieści.
- Dobra, do zobaczenia za dwie godziny.-Powiedziałam i
wyszłam ze stołówki. Poszłam do pokoju i otworzyłam walizkę. Wygrzebałam z niej
czarne rurki i granatową przewiewną bluzkę. Wzięłam prysznic i założyłam
wcześniej wybrane ciuchy. Wysuszyłam włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż.
Założyłam buty na obcasie i wzięłam torebkę. Wyszłam z pokoju i poszłam pod
bramę.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Poszedłem do swojego pokoju. Wziąłem prysznic. Ubrałem luźne
ciuchy, włosy na żel. Siedziałem i czekałem na tą godzinę. W końcu wybiła.
Poszedłem pod bramę. Zobaczyłem że stoi tam Lena. Podszedłem
do niej. Uśmiechnąłem się.
- No cześć. To jedziemy? - zapytałem.
- Jasne. Ale taksówką?
- Nie. Motorem. - uśmiechnąłem się.
Wsiedliśmy na motor. Odpaliłem silnik. Oczywiście tym razem
ja kierowałem.
Dojechaliśmy po kilku minutach. Zsiedliśmy z motoru. Muzyka dudniła już przed samym klubem. Weszliśmy do środka i poszliśmy do baru.
Zamówiliśmy drinki. Zabraliśmy je i poszliśmy na kanapy. Usiedliśmy. Wzięliśmy
kilka łyków, po czym poszliśmy na parkiet.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Tańczyliśmy w tłumie ludzi przepychających się na parkiecie.
Po paru tańcach wróciliśmy do stolika się napić. Odpoczęliśmy chwile i znów
wróciliśmy na parkiet. Przez następne cztery godziny był ten sam ciąg: taniec,
drink i powrót na parkiet. W końcu koło północy wyszliśmy z klubu. Wsiedliśmy
na motor. John wyjechał na główną drogę. Mocno szarżował, kiedy z za zakrętu
wyłonił się samochód, który miał wyłączone światła. Kiedy go już zauważyliśmy
zapalił światła, które nas oślepiły. Na szczęście John w ostatnim momencie go
ominął. To samo wspomnienie motor, światło, ale inne zakończenie.
- Zatrzymaj się proszę!-Wrzasnęłam, w nadziei, że uda mi się
przekrzyczeć wiatr. I się udało chłopak, zaraz zatrzymał się na poboczu.
Przełożyłam zręcznie nogę na motorem i zsiadłam z niego. Zdjęłam kask i
odłożyłam na siedzenie. Usiadłam pod drzewem i ukryłam twarz w dłoniach. Po
chwili wstałam.
- Jedź do akademii.-Powiedziałam i zaczęłam zdejmować
szpilki.
- A co z tobą?- Zapytał John wcześniej zdejmując kask.
- Muszę ochłonąć, dłuższy spacer dobrze mi
zrobi.-Powiedziałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na Lenę.
- Ty se jaja robisz. - powiedziałem.
- Nie. Jedź... - rzekła.
Zsiadłem z motoru.
- Nie ma mowy abym Ciebie zostawił tutaj.
Ona przytaknęła głową. Pchałem motor, zastanawiałem się co się stało że tak nagle zareagowała.
Westchnąłem...
***
Minęła z godzina, może dwie. Nie wiem, straciłem rachubę czasu. Doszliśmy do akademika. Postawiłem motor. Lena poszła do swojego pokoju, a ja do swojego. Wziąłem krótką kąpiel. Po czym wróciłem do pokoju, położyłem się na łóżku. Usnąć nie mogłem. Więc wyjąłem telefon. Wszedłem na Facebooka. Oczywiście kto mógł siedzieć? Moja kochana kuzynka Julie. Pisaliśmy ze sobą kilka godzin. Jakoś nad ranem poszedłem spać. Myślałem że sobie pośpię do 14 ale niestety nie...
***
Jakoś o 10 ktoś pukał do moich drzwi. Ledwo żywy wstałem i podszedłem otworzyć drzwi. Zobaczyłem Lenę. Przetarłem oczy, aby się upewnić czy to ona.
- Jezu dziewczyno co ty tu robisz? - zapytałem śpiącym głosem.
- Przyszłam. - odparła z uśmiechem.
Podrapałem się po karku. Wpuściłem ją do pokoju. Ona usiadła na moim łóżku.
- Sorry, że widzisz mnie takiego zamulonego i w ogóle tak ubranego. - rzekłem.
Poszedłem do łazienki, wziąłem krótki prysznic. Wytarłem ciało, ubrałem czyste ciuchy i wróciłem do pokoju.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Wróciłam do pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się do łózka, ale tylko kiedy udało mi się zasnąć cały czas pojawiał się ten sam koszmar.
***
Wracaliśmy z Aleksem do domu nocą. Mieliśmy minąć puste skrzyżowanie. Było dla nas zielone światło. Nic nie było widać, kiedy się do niego zbliżaliśmy. Nagle pojawiło się światło, i na skrzyżowanie wjechał zielony Mercedes, który uderzył w motor Aleksa, a potem w mój, ale mnie obróciło o sto osiemdziesiąt stopni i upadłam na ziemie tracąc przytomność. Obudziłam się dopiero kiedy sanitariusze wnosili mnie do karetki. Obok niej zauważyłam czarny worek, który leżał dosłownie dwa metry od zielonego suzuki Aleksa.
***
Obudziłam się cała zlana potem. Miałam przyśpieszony oddech i przez pewien czas nie mogłam się uspokoić. W końcu koło trzeciej zasnęłam, ale cały czas widziałam urywki tego samego snu. Wstałam koło dziewiątej i wzięłam zimny prysznic. Ubrałam się i postanowiłam iść do John'a. Zapukałam do drzwi i po chwili otworzył mi zaspany chłopak. Pierwsze co zrobił to przetarł oczy, żeby upewnić się czy ja to ja. Zaprosił mnie do środka, a sam skoczył wziąć prysznic. Kiedy wrócił usiadł obok mnie.
- Przepraszam, cie za wczoraj. Od pół roku mam koszmary i po prostu te wczorajsza sytuacja była, taka podobna do tamtej i po prostu to był przypływ emocji. Przeprasza.-Powiedziałam i oparłam głowę, na dłoniach, a łokcie na kolanach.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na dziewczynę.
- Ok. Spokojnie to nic takiego. - powiedziałem.
Lena siedziała. W końcu westchnęła. Usiadła normalnie, popatrzyła na mnie.
- No skoro tak mówisz... - rzekła.
Uśmiechnęła się do mnie.
- To co idziemy do stajni? - zapytałem.
- Tak.
Wyszliśmy z pokoju. Poszliśmy do stajni. Rossa cały czas nerwowo chodziła w miejscu. Postanowiłem, że dzisiaj na niej pojeżdżę a Diabello sobie odpocznie. Podszedłem do boksu Diabella. Pogłaskałem go po głowie. Po czym poszedłem po siodło, ogłowie i ochraniacze. Wszedłem do boksu klaczy. Osiodłałem ją i wyprowadziłem z boksu. Wyszedłem z nią na halę. Po kilku minutach przyszła Lena ze swoim koniem. Wsiadłem na Rossę. Wiedziałem, że rzadko na niej jeździli więc trzeba z nią zacząć od początku... Na lonży ją już puszczałem, to teraz tylko trzeba na niej pojeździć. Mam nadzieję, że się przyzwyczai do siodła.
***
Jeździliśmy na swoich wierzchowcach z 2 godziny. Rossa była spokojna, nie stawała dęba, ani nic w tym stylu. Zsiadłem z niej i zaprowadziłem do stajni. Wprowadziłem ją do boksu. Zdjąłem siodło, ogłowie i ochraniacze. Wyszedłem z boksu i zamknąłem go. Odniosłem na miejsce sprzęt i oczywiście umyłem wędzidło. Lena przyszła po jakichś 30 minutach. Wprowadziła ogiera do bosku, rozsiodłała go, wyszła, zamknęła boks, umyła wędzidło i wszystko odniosła na miejsce. Ja czekałem koło boksu Rossy.
- To co teraz? - zapytała.
- Nie wiem. Spacer?
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
- Dobrze.-Powiedziałam i wyszliśmy, ze stajni. Skierowaliśmy się w stronę bramy wychodzącej na pola. Wyszliśmy na otwartą przestrzeń. Śnieg skrzypiał przy każdym kroku. Po pewnym czasie doszliśmy do pokrytej szronem płaczącej wierzby. Widok był niesamowity. Usiedliśmy na ławce, która była oczyszczona ze śniegu. Oparłam głowę o ramie chłopaka. Przez chwile siedzieliśmy w ciszy, a potem zaczęliśmy rozmawiać, o wszystkim, a jednocześnie o niczym. Kiedy się już bardziej schłodziło i zaczął wiać zimny wiatr, postanowiliśmy się zbierać. Wstaliśmy i wychodząc spod gałązek wierzby skierowaliśmy się na ścieżkę do akademii. Kiedy wiatr mocniej zawiał zadrżałam z zimna. Przyłożyłam ręce do ust i wypuściłam ciepłą parę, a potem potarłam dłonie, żeby się rozgrzały.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Wiosna jeszcze jej nie widzę. Mam nadzieję że jak najszybciej przyjdzie.Wróciliśmy do akademii. Oczywiście zaciągnąłem Lenę na gorącą czekoladę. Wypiliśmy gorący napój po czym poszliśmy do dziewczyny pokoju. Siedzieliśmy na jej łóżku.
- To co chcesz robić? - zapytałem.
- Nie wiem. - odparła.
- Może obejrzymy jakiś film? - zaproponowałem.
Ona uśmiechnęła się.
- No spoko. - odparła.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Dziewczyna wzięła laptopa i zaczęliśmy szukać jakiegoś filmu...
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
-Może jakiś horror?-Zapytałam.
- Dobra.-Powiedział i zaczęliśmy przeszukiwać listę filmów. W końcu znaleźliśmy jakiś odpowiedni horror. Podłączyłam laptopa pod telewizor. Zgasiłam światło, włączyłam film i położyłam się obok John'a.
***
- Czy za każdym razem, ktoś musi schodzić do piwnicy? To jest takie przewidywalne.-Powiedział, obserwując jak główna bohaterka wchodzi do ciemnego pomieszczenia.
- Jest dopiero czterdziesta minuta filmu więc chyba jej jeszcze nie zabiją.-Powiedział chłopak, a ja oparłam głowę na jego barku. Byłam bardzo zmęczona, przez nieprzespane noce, więc musiałam usnąć w trakcie filmu.
***
Zielone suzuki Aleks'a, białe światło, nicość, czarny worek, syrena karetki i znów ten sam kremowy sufit co zawsze. Poczułam, że ktoś gładzi mnie po włosach, odwróciłam głowę w tamtą stronę i zobaczyłam John'a.
- Hej. Wszystko okay? Krzyczałaś przez sen.-Powiedział.
- Znów ten sam koszmar. Przynajmniej straszniejszy od tego filmu.-Powiedziałam i spróbowałam się uśmiechnąć co wyszła nienaturalnie.
- Właśnie wychodziłem, kiedy zaczęłaś się szamotać w łóżku.
- John miałabym do ciebie prośbę.
- Jaką?
- Mógłbyś ze mną zostać?-Zapytałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na Lenę.
- No dobra... - odparłem.
Leżeliśmy na łóżku jeszcze jakiś czas, rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim a zarazem o niczym. W końcu dziewczyna usnęła, a ja kilka minut po niej...
***
Obudziłem się następnego dnia. Lena jeszcze spała, więc wstałem. Podszedłem do drzwi. Chciałem wyjść z pokoju, ale właśnie dziewczyna się obudziła. Rozciągnęła się i na mnie spojrzała.
- O hej. Gdzie idziesz? - zapytała.
- Tak idę się ogarnąć, nie długo przyjdę. - powiedziałem.
Otworzyłem drzwi i wyszedłem z pokoju. Zamknąłem za sobą i od razu pobiegłem do siebie. Wszedłem do pokoju, wyjąłem z szafki czyste ciuchy i poszedłem do łazienki. Wziąłem krótką kąpiel po czym ubrałem czyste ciuchy i wyszedłem z łazienki.
W pokoju siedziałem z godzinę na poszukiwaniu telefonu, w końcu go znalazłem. Poszedłem do Leny. Zapukałem do drzwi a po chwili usłyszałem że mogę wejść i to zrobiłem.
- Sorry, że tak długo ale szukałem telefon. - powiedziałem i go schowałem.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Przeleżałam w łóżku jeszcze ze dwadzieścia minut, a potem poszłam pod prysznic. Umyłam się i ubrałam czyste ciuchy. Wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Po dłuższej chwili do pokoju wszedł John i usprawiedliwił się szukaniem telefonu. Chłopak usiadł obok mnie.
- Masz coś zaplanowanego na dziś?-Zapytał.
- Miałam zamiar poskakać dziś trochę z Aniołem.-Powiedziałam.
- Czyli w takim razie idziemy na śniadanie, a potem do stajni.-Powiedział wstając z łóżka. Wstałam i w ślad za chłopakiem wyszłam z pokoju. Dotarliśmy na stołówkę i zjedliśmy kanapki. Kiedy skończyliśmy, oboje poszliśmy się przebrać w strój jeździecki. Wróciłam do pokoju. Założyłam kremowe bryczesy, granatową bluzkę, sztyblety, rękawiczki i opatuliłam się ciepłą bluzą. Wzięłam kask i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju John'a. Miałam właśnie zapukać, kiedy drzwi się otworzyły i wyszedł z nich chłopak. Skierowaliśmy się do stajni. Kiedy przechodziliśmy przez dziedziniec zauważyłam, że czarne chmury zebrały się na niebie.
***
Wsiadłam na Anioła i zaczęłam z nim stępować. Chwilę później dołączył do nas John z Rossą. Przeszłam do kłusa, zrobiłam serpentynę i parę ósemek. Zagalopowałam w narożniku i przejechałam przez cavaletkę. Najechałam na siedemdziesięciocentymetrową okser, a potem na kopertę, tej samej wysokości. po czystym przejechaniu tego dwa raz zeszłam z ogiera.
- Skaczesz?-Zapytałam John'a.
- Może coś wyższego. -Powiedział, a ja podeszłam do przeszkody i podwyższyłam jedną do metra, a drugą do dziewięćdziesięciu centymetrów. Ustawiłam jeszcze szereg o wysokości metr dwadzieścia. Wsiadłam z powrotem na ogiera i zagalopowałam. Przejechałam dwa kółka i najechałam na przeszkodę. Najpierw koperta, okser, a na końcu szereg. Czysty przejazd z małym zawahaniem przed szeregiem, ale cóż każdemu może się zdarzyć.
- Teraz twoja kolej.-Powiedziała, a John kiwnął głową. Zagalopował i najechał na przeszkody. Każdą przeskoczył czysto i z dużym zapasem.
- To co na dzisiaj koniec?-Zapytał chłopak, kiedy podjechał do mnie po zakończonym przejeździe.
- Robi się ciemno, bo idzie chyba burza, więc skocze sobie ostatni raz i go rozstępuje.- Powiedziałam i poklepałam ogiera po szyi. Za kłusowałam i zagalopowałam w narożniku. Nakierowałam Anioła prosto na kopertę, którą przeskoczyliśmy czysto i z dużym zapasem. Zebrałam wodzę i poprowadziłam go do okser, która była też czysto przeskoczona. Skręciłam w prawo i nakierowałam ogiera na szereg. Zebrałam mocniej wodzę i przytrzymałam go. Pierwszy skok, drugi. Wymierzone wybicie i lot nad przeszkodą, kiedy bardzo blisko hali uderzył piorun. Po budynku rozniósł się snop światła, w którym zauważyłam biel oczu Anioła.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Zsiadłem z Rossy i w pewnym momencie trzasnął piorun. Klacz zaczęła wierzgać. Jednak to było chwilowe. Uspokoiła się. Pogłaskałem ją po głowie.
- Ja już idę do stajni, bo jak drugi raz trzaśnie piorun to nie wiem co ona zrobi. - powiedziałem.
Lena przytaknęła głową. Poszedłem do stajni, wprowadziłem ją do boksu. Zdjąłem siodło i ogłowie. Wyszedłem z boksu, zamknąłem go. Umyłem wędzidło po czym odniosłem sprzęt na miejsce. Po kilku minutach usłyszałem tupot kopyt. Okazało się że Lena już wróciła...
***
Po wyjściu ze stajni, poszliśmy do akademika. Raczej biegliśmy bo zaczęło lać...
*****
Przepraszam was, za tą nieobecność, ale za to w nagrodę rozdział jest trzy razy dłuższy. Skoro rozdział dodany to i liczymy na komentarze, które nas motywują. Przyjmiemy każdy komentarz dobry, albo zły i będziemy starały się poprawić to co będziemy mogły zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz