Wróciłem z jazdy. Wszedłem do stajni z Diabellem. Zobaczyłem
jakiegoś nowego konia, a przed nim stała dziewczyna która go głaskała.
Zaprowadziłem Diabella do boksu. Zdjąłem siodło, ogłowie. Umyłem wędzidło,
odniosłem wszystko na miejsce. Zamknąłem boks. Wyciągnąłem z 3 marchewki. Dałem
ogierowi. Pogłaskałem go i podszedłem do bosku w którym była dziewczyna i dalej
głaskała swego wierzchowca.
- Cześć. - powiedziałem.
Odwróciła się do mnie.
- O hej. - odparła.
- Jestem John. - przedstawiłem się.
- Lena. - odparła z uśmiechem na twarzy.
- Jesteś nowa? - spytałem.
Przytaknęła głową.
- Może oprowadzić Cię? - spytałem.
- No ok.
Lena wyszła z boksu, zamknęła go i wyszliśmy ze stajni...
*
Oprowadziłem dziewczynę po całym akademiku. Pokazałem piętro
dziewczyn, chłopaków i ogółem. Powiedziałem w jakim pokoju mieszkam, a ona
powiedziała mi gdzie teraz będzie mieszkała.
*****
Czekamy na komentarze, które zmotywują nas do pisania. Przyjmiemy każdą krytykę, ale czekamy też na jakąś maciupką pochwałę.
Czekamy na komentarze, które zmotywują nas do pisania. Przyjmiemy każdą krytykę, ale czekamy też na jakąś maciupką pochwałę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz