- No ok. - odparłem. - To może przejażdżka na naszych wierzchowcach?
Lena uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- No pewnie!
Poszliśmy do stajni. Osiodłaliśmy nasze konie, po czym wyprowadziliśmy ze stajni.. Wsiedliśmy na nie przed stajnią.
Objechaliśmy wszystkie tereny dookoła akademika.
- Jest jeszcze taki klub, ale to dalej i byśmy musieli jechać autem albo motorem. - powiedziałem.
***
Czekamy na komentarze wasze aby mieć motywację. :)
Świetny blog xD
OdpowiedzUsuńRozdziały pisz dłuższe ;) I życzę weny ;**
obserwuję i zapraszam do mnie http://wmrokudostrzegamblask.blogspot.com/
Dziękujemy. :D
Usuń~Wika i Ola
Świetnie piszecie (zakładam, że jest was dwie ;) ) Nieważne, że krótki - mi się bardzo spodobał :)
OdpowiedzUsuń