~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Poszliśmy na gorącą czekoladę. Z kubkami przeszliśmy do pokoju dziennego i usiedliśmy na kanapie przed kominkiem. Upiłam parę łyków czekolady i odstawiłam ją na ławę. Oparłam głowę o ramię chłopaka i zamknęłam oczy. Nie czułam się tak od wielu lat.
- Czuje się przy tobie taka... bezpieczna.-Powiedziałam.
- Czuje się przy tobie taka... bezpieczna.-Powiedziałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Uśmiechnąłem się.
- To chyba dobrze. - powiedziałem.
Dziewczyna odsunęła się. Spojrzała na mnie. Przejechała dłonią po mojej twarzy. Uśmiechnęła się do mnie...
***
Wypiliśmy gorącą czekoladę. Poszliśmy do dziewczyny pokoju. Siedzieliśmy tam z kilka godzin, rozmawiając.
- To chyba dobrze. - powiedziałem.
Dziewczyna odsunęła się. Spojrzała na mnie. Przejechała dłonią po mojej twarzy. Uśmiechnęła się do mnie...
***
Wypiliśmy gorącą czekoladę. Poszliśmy do dziewczyny pokoju. Siedzieliśmy tam z kilka godzin, rozmawiając.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Siedzieliśmy w moim pokoju gadając. Poczułam wibracje i wyjęłam telefon. Odebrałam SMS-a i zaczęłam go czytać . "Wiem już gdzie jesteś pasierbico. Ciotka nie umie trzymać języka za zębami. Dokończymy coś co się dawno zaczęło."Przeczytałam i jeszcze przez chwilę wpatrywałam się w ekran.
- Wszystko okay?-Zapytał John, a ja się otrząsnęłam i zebrałam się na uśmiech.
- Tak, jest dobrze.-Powiedziałam i odłożyłam komórkę.
- Zbladłaś jak go przeczytałaś.
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku.- Skłamałam, ale nie chce nikogo pakować w moje kłopoty muszę sobie z nimi sama poradzić.
- Wszystko okay?-Zapytał John, a ja się otrząsnęłam i zebrałam się na uśmiech.
- Tak, jest dobrze.-Powiedziałam i odłożyłam komórkę.
- Zbladłaś jak go przeczytałaś.
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku.- Skłamałam, ale nie chce nikogo pakować w moje kłopoty muszę sobie z nimi sama poradzić.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na Lenę, wiedziałem że coś kręci. Lecz nie chciałem się wtrącać w nie swoje sprawy.
- No niech Ci będzie. - powiedziałem.
Rozmawialiśmy jeszcze kilka minut, po czym wyszliśmy z pokoju. Poszliśmy na spacer...
***
Po kilku godzinnym spacerze wracaliśmy do akademika. Niestety przeczuwałem, że coś się wydarzy. Przy akademiku zobaczyłem jakiegoś faceta. Stał i patrzył na Lenę. Zatrzymałem się, a po chwili złapałem za rękę dziewczynę.
- Kto to jest? - zapytałem.
- No niech Ci będzie. - powiedziałem.
Rozmawialiśmy jeszcze kilka minut, po czym wyszliśmy z pokoju. Poszliśmy na spacer...
***
Po kilku godzinnym spacerze wracaliśmy do akademika. Niestety przeczuwałem, że coś się wydarzy. Przy akademiku zobaczyłem jakiegoś faceta. Stał i patrzył na Lenę. Zatrzymałem się, a po chwili złapałem za rękę dziewczynę.
- Kto to jest? - zapytałem.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Spojrzałam w kierunku, gdzie patrzył chłopak. Na podjeździe stał samochód Klaus'a i on sam oparty o niego. Zmienił się przez te parę lat. Jego włosy posiwiały, ale ślady po ćpaniu i nocnych rundkach zostały. Nie spodziewałam się że przyjedzie tak szybko.
- Wytłumaczę Ci wszystko później. Proszę ukryj mnie gdziekolwiek. -Powiedziałam i spojrzałam błagalnie na John'a
- Wytłumaczę Ci wszystko później. Proszę ukryj mnie gdziekolwiek. -Powiedziałam i spojrzałam błagalnie na John'a
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Pokiwałem głową. Podałem jej rękę, od razu ją złapała. Zaciągnąłem ją tam gdzie lubiłem. Czyli podeszliśmy do motoru. Wsiadła, a ja podałem jej swoją bluzę. Założyła ją i kaptur narzuciła na głowę. Ja wsiadłem, odpaliłem motor i ruszyłem z miejsca... Dziewczyna objęła mnie i się przytuliła.
***
Dojechaliśmy do klubu. Nie było żadnej imprezy. Zatrzymałem się.
- Po co tu przyjechaliśmy? - zapytała.
- Na chwilę.. - odparłem.
Po chwili zawróciłem i wróciłem do akademika. Zsiedliśmy z motoru. Poszliśmy do stajni.
- Właź do boksu Diabella... - powiedziałem.
- Ale...
- Żadnego "ale". - rzekłem.
Dziewczyna weszła. A po chwili ja wszedłem za nią. Usiadła skulona pod miską z wodą...
***
Dojechaliśmy do klubu. Nie było żadnej imprezy. Zatrzymałem się.
- Po co tu przyjechaliśmy? - zapytała.
- Na chwilę.. - odparłem.
Po chwili zawróciłem i wróciłem do akademika. Zsiedliśmy z motoru. Poszliśmy do stajni.
- Właź do boksu Diabella... - powiedziałem.
- Ale...
- Żadnego "ale". - rzekłem.
Dziewczyna weszła. A po chwili ja wszedłem za nią. Usiadła skulona pod miską z wodą...
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Przesiedzieliśmy tam pewien czas w ciszy. John wstał i wyszedł z boksu. Gestem dłoni zasygnalizował, żebym została tam gdzie jestem. Chłopak, wrócił po paru minutach.
- Jego samochód nadal tam stoi. Nie mamy jak wyjść ze stajni nie zauważeni, ale przeniesiemy się w inne miejsce.-Powiedział cicho, a ja wstałam i poszłam za chłopakiem. Weszliśmy na strych stajni, gdzie była słoma. Usiedliśmy na przeciwko siebie.
- A więc kto to jest?-Zapytał John.
- To mój ojczym.
- Czego on od ciebie chce?
- Lepiej opowiem ci to od początku wtedy powinieneś zrozumieć.
- No najlepiej od początku.-Powiedział.
- A więc tak, od początku miałam przesrane życie. Kiedy miałam trzy lata zmarł mój ojciec. Matka szybko się otrząsnęła i już rok po śmierci taty poślubiła Klaus'a. Zamieszaliśmy na wsi i wtedy mama kupiła parę koni. Na jedenaste urodziny w stajni urodził się źrebak- Pustynny Anioł, z którym łączy mnie silna więź. W tym samym roku urodziła mi się siostra. Matka i ona zmarły rok później, bo jak się okazało obie miały białaczkę. Ojczym zaczął pić i wracać późno do domu. Zajmowałam się domem i gospodarstwem. Nikogo w szkole nie interesowało, kiedy poszłam z siniakami lub podbitym okiem do szkoły. Kiedy miałam piętnaście lat Klaus wpadł do domu i wywlókł mnie za włosy do stajni. Zaczął mnie bić, uderzać czymś, a kiedy byłam pół przytomna.... zgwałcił mnie. I zostawił taką bezwładną w stajni. Kiedy się ocknęłam w nocy. Wstałam jakimś cudem i wsiadłam na Anioła. Wjechałam w las i kierowałam się ścieżką do domu ciotki, która mieszkała parę kilometrów od nas. U niej doszłam do siebie, ale i ona traktowała mnie jak śmiecia. Resztę już znasz.-Powiedziałam, a na końcu popłynęły mi łzy. -Czemu do cholery muszę mieć takie popieprzone życie?!?!-Pomyślałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
- Jego samochód nadal tam stoi. Nie mamy jak wyjść ze stajni nie zauważeni, ale przeniesiemy się w inne miejsce.-Powiedział cicho, a ja wstałam i poszłam za chłopakiem. Weszliśmy na strych stajni, gdzie była słoma. Usiedliśmy na przeciwko siebie.
- A więc kto to jest?-Zapytał John.
- To mój ojczym.
- Czego on od ciebie chce?
- Lepiej opowiem ci to od początku wtedy powinieneś zrozumieć.
- No najlepiej od początku.-Powiedział.
- A więc tak, od początku miałam przesrane życie. Kiedy miałam trzy lata zmarł mój ojciec. Matka szybko się otrząsnęła i już rok po śmierci taty poślubiła Klaus'a. Zamieszaliśmy na wsi i wtedy mama kupiła parę koni. Na jedenaste urodziny w stajni urodził się źrebak- Pustynny Anioł, z którym łączy mnie silna więź. W tym samym roku urodziła mi się siostra. Matka i ona zmarły rok później, bo jak się okazało obie miały białaczkę. Ojczym zaczął pić i wracać późno do domu. Zajmowałam się domem i gospodarstwem. Nikogo w szkole nie interesowało, kiedy poszłam z siniakami lub podbitym okiem do szkoły. Kiedy miałam piętnaście lat Klaus wpadł do domu i wywlókł mnie za włosy do stajni. Zaczął mnie bić, uderzać czymś, a kiedy byłam pół przytomna.... zgwałcił mnie. I zostawił taką bezwładną w stajni. Kiedy się ocknęłam w nocy. Wstałam jakimś cudem i wsiadłam na Anioła. Wjechałam w las i kierowałam się ścieżką do domu ciotki, która mieszkała parę kilometrów od nas. U niej doszłam do siebie, ale i ona traktowała mnie jak śmiecia. Resztę już znasz.-Powiedziałam, a na końcu popłynęły mi łzy. -Czemu do cholery muszę mieć takie popieprzone życie?!?!-Pomyślałam.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Spojrzałem na dziewczynę. Przysunąłem się do niej. Objąłem ją i przytuliłem do siebie. Ona położyła ręce na moim brzuchu i podniosła głowę do góry, po czym mocniej się we mnie wtuliła. Przejechałem kilka razy dłonią po jej plecach.
- Już spokojnie. - powiedziałem.
Odsunąłem ją lekko od siebie. Pocałowałem ją delikatnie w czoło i wstałem. Podałem jej rękę.
- Chodź. Przy mnie nic Ci nie zrobi. - rzekłem.
- On jest do wszystkiego zdolny. - odparła szeptem.
Złapała mnie za rękę. Zeszliśmy ze strychu stajni. Szliśmy do wyjścia ze stajni. Lecz przy samym wyjściu dziewczyna się zatrzymała. Patrzyła na mnie. Widziałem w jej oczach strach. Podszedłem do niej. Popatrzyłem na nią. Przejechałem delikatnie ręką po jej policzku. Uśmiechnąłem się, a Lena odwzajemniła uśmiech. Podeszliśmy do wyjścia. Puściłem ją, a sam wyszedłem. Spojrzałem na faceta.
- Co pan tu robi? - zapytałem patrząc na niego.
- Nie powinno Ciebie to obchodzić. - odparł.
Nie wytrzymując tego już miałem ochotę mu przyjebać w ryj, ale musiałem się powstrzymać.
- Niech pan odjedzie. Jutro też jest dzień. Żegnam. - powiedziałem oschle.
Facet na mnie spojrzał. Wsiadł do auta i odjechał z piskiem opon. Wszedłem do stajni.
- Chodź, pojechał. - powiedziałem.
Podałem jej rękę. Złapała za nią. Uśmiechnąłem się.
- Nie przejmuj się nim, nic Ci nie zrobi. - rzekłem.
- Nie wiem... - odparła.
Poszliśmy do akademika. Poszedłem z nią do jej pokoju. Lena poszła wziąć kąpiel, a gdy wróciła położyła się na łóżku.
- John... Zostaniesz na noc? - zapytała.
- No dobra. - odparłem. - Tylko pójdę do siebie, umyje się i wrócę.
Pokiwała głową. Wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do siebie. Umyłem ciało, potem włosy. Wyszedłem z wanny, wytarłem ciało i włosy, po czym ubrałem bokserki, luźną koszulkę i krótkie spodenki. Wziąłem telefon i poszedłem do pokoju Leny. Zapukałem, a po chwili wszedłem.
- Cześć. - powiedziałem.
Dziewczyna na mnie spojrzała, uśmiechnęła się.
- Hej. - odparła.
Położyłem się koło niej. Dziewczyna obróciła się w moją stronę. Ja ją objąłem i pocałowałem w czoło.
- Już spokojnie. - powiedziałem.
Odsunąłem ją lekko od siebie. Pocałowałem ją delikatnie w czoło i wstałem. Podałem jej rękę.
- Chodź. Przy mnie nic Ci nie zrobi. - rzekłem.
- On jest do wszystkiego zdolny. - odparła szeptem.
Złapała mnie za rękę. Zeszliśmy ze strychu stajni. Szliśmy do wyjścia ze stajni. Lecz przy samym wyjściu dziewczyna się zatrzymała. Patrzyła na mnie. Widziałem w jej oczach strach. Podszedłem do niej. Popatrzyłem na nią. Przejechałem delikatnie ręką po jej policzku. Uśmiechnąłem się, a Lena odwzajemniła uśmiech. Podeszliśmy do wyjścia. Puściłem ją, a sam wyszedłem. Spojrzałem na faceta.
- Co pan tu robi? - zapytałem patrząc na niego.
- Nie powinno Ciebie to obchodzić. - odparł.
Nie wytrzymując tego już miałem ochotę mu przyjebać w ryj, ale musiałem się powstrzymać.
- Niech pan odjedzie. Jutro też jest dzień. Żegnam. - powiedziałem oschle.
Facet na mnie spojrzał. Wsiadł do auta i odjechał z piskiem opon. Wszedłem do stajni.
- Chodź, pojechał. - powiedziałem.
Podałem jej rękę. Złapała za nią. Uśmiechnąłem się.
- Nie przejmuj się nim, nic Ci nie zrobi. - rzekłem.
- Nie wiem... - odparła.
Poszliśmy do akademika. Poszedłem z nią do jej pokoju. Lena poszła wziąć kąpiel, a gdy wróciła położyła się na łóżku.
- John... Zostaniesz na noc? - zapytała.
- No dobra. - odparłem. - Tylko pójdę do siebie, umyje się i wrócę.
Pokiwała głową. Wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do siebie. Umyłem ciało, potem włosy. Wyszedłem z wanny, wytarłem ciało i włosy, po czym ubrałem bokserki, luźną koszulkę i krótkie spodenki. Wziąłem telefon i poszedłem do pokoju Leny. Zapukałem, a po chwili wszedłem.
- Cześć. - powiedziałem.
Dziewczyna na mnie spojrzała, uśmiechnęła się.
- Hej. - odparła.
Położyłem się koło niej. Dziewczyna obróciła się w moją stronę. Ja ją objąłem i pocałowałem w czoło.
~~~~~~~~LENA~~~~~~~~
Przy nim czułam się taka bezpieczna, ale jednak myśli cały czas krążyły wokół Klaus'a.
- Co jeśli on wróci?-Zapytałam.
- Nie martw się.-Powiedział i pocałował mnie w czoło. Leżeliśmy w milczeniu.
- Dziękuję Ci.-Szepnęłam.
- Za co?
- Za to że jesteś.-Powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
- Co jeśli on wróci?-Zapytałam.
- Nie martw się.-Powiedział i pocałował mnie w czoło. Leżeliśmy w milczeniu.
- Dziękuję Ci.-Szepnęłam.
- Za co?
- Za to że jesteś.-Powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
~~~~~~~~JOHN~~~~~~~~
Popatrzyłem na nią. Posłałem jej uśmiech. Lena patrzyła mi jeszcze chwilę w oczy. Po jakimś czasie usnęła, a ja kilka minut po niej...
***
Obudziłem się następnego dnia. Lena jeszcze spała. Puściłem ją i rozciągnąłem się. Po chwili ona się obudziła. Popatrzyła na mnie.
- Cześć. - powiedziałem.
- Hej. - odparła i ziewnęła.
Wstałem, rozejrzałem się po pokoju. Nikogo nie było prócz nas.
- Idę do siebie.
- Nie idź. - powiedziała.
- Musze się ubrać, ale zaraz przyjdę.
Ona westchnęła i pokiwała głową. Wyszedłem i pobiegłem do siebie.
***
Ubrałem czyste ciuchy, poszedłem do Leny. Gdy wszedłem ona się czesała.
- Jestem. - powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi.
Dziewczyna spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się. Jednak uśmiech szybko zniknął. Usłyszeliśmy jak ktoś wjeżdża na parking. Od razu wybiegliśmy z akademika. Zobaczyliśmy Klaus'a. Dziewczyna wbiegła do akademika, ja wbiegłem tuż za nią.
- Ja tam nie wyjdę. - powiedziała niemal szeptem.
Złapałem ją za rękę, delikatnie przejechałem dłonią po jej twarzy.
- Spokojnie, chodź ze mną. - powiedziałem.
Chciałem aby się go nie bała. Ale nie wiedziałem czy to się uda.
- Wyjdziesz ze mną? Jak nie to okey, bo ja nie chcę Ciebie do tego zmuszać. - powiedziałem.
*****
Ludzie, czekamy na wasze komentarze.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
***
Obudziłem się następnego dnia. Lena jeszcze spała. Puściłem ją i rozciągnąłem się. Po chwili ona się obudziła. Popatrzyła na mnie.
- Cześć. - powiedziałem.
- Hej. - odparła i ziewnęła.
Wstałem, rozejrzałem się po pokoju. Nikogo nie było prócz nas.
- Idę do siebie.
- Nie idź. - powiedziała.
- Musze się ubrać, ale zaraz przyjdę.
Ona westchnęła i pokiwała głową. Wyszedłem i pobiegłem do siebie.
***
Ubrałem czyste ciuchy, poszedłem do Leny. Gdy wszedłem ona się czesała.
- Jestem. - powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi.
Dziewczyna spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się. Jednak uśmiech szybko zniknął. Usłyszeliśmy jak ktoś wjeżdża na parking. Od razu wybiegliśmy z akademika. Zobaczyliśmy Klaus'a. Dziewczyna wbiegła do akademika, ja wbiegłem tuż za nią.
- Ja tam nie wyjdę. - powiedziała niemal szeptem.
Złapałem ją za rękę, delikatnie przejechałem dłonią po jej twarzy.
- Spokojnie, chodź ze mną. - powiedziałem.
Chciałem aby się go nie bała. Ale nie wiedziałem czy to się uda.
- Wyjdziesz ze mną? Jak nie to okey, bo ja nie chcę Ciebie do tego zmuszać. - powiedziałem.
*****
Ludzie, czekamy na wasze komentarze.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Świetny !
OdpowiedzUsuńhttp://asiaa-asia01.blogspot.com/
Świetny rozdział, czekam na kolejne! :)
OdpowiedzUsuńhttp://neverstopdreaminggg.blogspot.com